Partner Sponsor Generalny Partner Medialny

Kadra dominowała na Torze Regatowym Malta

W rozegranych w sobotę i niedzielę  w Poznaniu Centralnych Kontrolnych Regatach Seniorów i Juniorów dominowały zawodniczki i zawodnicy szkoleni centralnie. Na Torze Regatowym Malta poza złotymi medalistkami olimpijskimi w dwójce podwójnej Natalii Madaj i Magdalenie Fularczyk-Kozłowskiej stawiła się niemal cała krajowa czołówka we wszystkich kategoriach wiekowych. Zabrakło dwóch chorych zawodników aspirujących do ósemki - Krystiana Aranowskiego i Piotra Juszczaka.

- Były to regaty kwalifikacyjne, obowiązkowe dla wszystkich wioślarzy. To jest możliwość sprawdzenia się zawodników w warunkach startowych. Na podstawie tych wyścigów my trenerzy wybieramy zawodników do osad. Ja osobiście oczekiwałem od dziewczyn potwierdzenia formy, jaką pokazały podczas zgrupowania w Portugalii - powiedział trener kobiet Jakub Urban.

Na wspomnianym obozie bardzo dobrze prezentowały się w czwórce bez sternika Monika Ciaciuch, Joanna Dittmann oraz siostry Anna i Maria Wierzbowskie. One w tej konkurencji odniosły w niedzielę dwa zwycięstwa.

Jedna z podopiecznych Jakuba Urbana Katarzyna Zillmann z AZS UMK Toruń krótko przed startem przeżyła niecodzienną historię. W czwartek podczas treningu na Wiśle przyszło jej ratować niedoszłego samobójcę, który skoczył z mostu do rzeki.

- Kończyłam już pływać, gdy zauważyłam przy zacumowanej barce grupę zaaferowanych osób i kogoś wołającego o pomoc. Mężczyzna trzymał się burty, ale silny prąd rzeki próbował go wciągnąć pod tę barkę. Podpłynęłam do niego z kołem ratunkowym, które otrzymałam od tych ludzi, ale te wszystkie sznurki wplątały mi się w wiosła. Łódź się przewróciła, ja wpadłam do wody, ale na szczęście szybko wydostałam się na powierzchnię. Moja łódka utknęła pod barką, ale w taki sposób, że rufa wystawała. Dzięki temu ja i on mogliśmy się jej chwycić - opowiadała 22-letnia wioślarka, dwukrotna złota medalistka młodzieżowych mistrzostw świata w czwórce podwójnej.

Na szczęście na miejsce zdarzenia szybko przypłynęła łódź ratunkowa i wyciągnęła obie osoby z wody. Zawodniczka akcję ratunkową przypłaciła stratą łodzi, która złamała się w pół. Nie ukrywa, że wciąż jeszcze tkwią w niej emocje.

- Jakby nie patrzeć, było to bezpośrednie zagrożenie życia. Prąd w Wiśle w tym okresie jest wyjątkowo mocny, do tego bardzo wysoka woda i wiry. Trochę się wyziębiłam, spędziłam sporo czasu w saunie, co akurat przed zawodami nie jest wskazane. Największą stratą dla mnie jest łódź, która kosztuje ok. 40 tysięcy złotych. W Poznaniu wystartowałam na pożyczonym od związku sprzęcie, ale nie mogę narzekać. W sobotę na jedynce nie poszło mi najlepiej, ale w niedzielę wygrałam konkurencję dwójki podwójnej i jestem z tego zadowolona - podkreśliła.

Trener męskiej kadry wioseł krótkich Aleksander Wojciechowski na razie nie chce zmieniać składu czwórki, która rok temu w Rio de Janeiro była o krok od podium. Wiele sobie obiecuje z kolei po dwójce podwójnej.

- Adam Wicenciak i Dominik Czaja wygrali po jednym starcie na jedynce, w niedzielę byli najlepsi w dwójce. Potwierdzili wysoką dyspozycję i możemy mieć naprawdę mocną osadę w tej konkurencji. Czwórka na pierwszym Pucharze Świata wystąpi w takim samym składzie jak na igrzyskach, choć jeszcze nie pływają na miarę swoich możliwości - ocenił szkoleniowiec.

Za dwa tygodnie reprezentację wioślarzy czeka pierwszy sprawdzian - zawody PŚ w Belgradzie. Do tego startu nasze kadry będą przygotowywać się na krótkim obozie w Wałczu, dokąd niektóre zawodniczki i zawodnicy udali się prosto ze stolicy Wielkopolski. W maju rozegrane zostaną w czeskich Racicach mistrzostwa Europy. W połowie czerwca drugie zawody PŚ gościć będzie Poznań.

Sport Wyczynowy Perskindol apm

Zawodnik Trener